Planszówkolandia

RODO

rodo

Głos Ostrowa

echo

FERIE ZIMOWE "RYCERZEM BYĆ"

Zimowisko 2015 r- „Rycerzem być”

 

W dniach 9- 13 luty w Centrum Kultury w Ostrowie Lubelskim trwało zimowisko pod nazwą „Rycerzem być”.

Pierwszego dnia poznawaliśmy siebie, ponieważ byliśmy dużą grupą liczącą ponad 40 osób ciężko było nam spamiętać swoje imiona. Żeby było ciekawiej nadawaliśmy sobie rycerskie imiona. Podzieliliśmy się na pięć kręgów rycerskich  i przydzieliliśmy każdemu swoje terytoria. Każde bractwo miało za zadanie stworzenie własnego herbu oraz zawołania.

Kolejny dzień był pełen atrakcji. Sala była pełna kartonów, tektur, kolorowych papierów, taśm, kredek- budowaliśmy zamki i wieże.

Jak wiadomo każdy rycerz musi mieć zbroje, miecz i tarcze. To również wykonaliśmy sami, by móc bronić księżniczki podczas pojedynków J

Dodatkową atrakcją były tańce dworskie prowadzone przez dwa dni. Śmiechu było co niemiara…

W między czasie znaleźliśmy też czas na krótkie seanse filmowe. W naszym kinie wyświetlaliśmy dwa filmy- „Jak wytresować smoka 2” oraz „Rycerz blaszka”.

Ostatniego dnia odbyło się pasowanie na rycerza. Każdy uczestnik dostał dyplom i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie.

Planszówkolandia

Zapraszamy bardzo serdecznia na gry planszowe do pracowni orange

w godzinach 16.00 - 20.00

 

 

 

Manewry zimowe 2015

Zimowe manewry pod hasłem

„Si vis pacem para bellum – 2015”

Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny.

 

 

31 stycznia 2015 roku na terenie lasów parczewskich odbyły się manewry, które zorganizowało LubelskieŚrodowisko Żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Amii Krajowej. Manewry obejmowały działania partyzanckie i anty-partyzanckie, a ich celem było doskonalenie umiejętności działań dywersyjnych i rozpoznawczych zimą w terenie leśnym. 

Młodzież z Ostrowa Lubelskiego utworzyła dwudziestoosobowy pododdział o pseudonimie „Ostrów-Prokop”. Mieliśmy za zadanie chronić most znajdujący się na Prokopie przed wysadzeniem przez wrogie jednostki. W tym celu podzieliliśmy naszą grupę na  trzy- i czteroosobowe patrole, które rozmieściliśmy wzdłuż skraju lasu przy Łąkach Ochoża na północny zachód od drogi Gościniec. Były to miejsca, w których wypatrywaliśmy zbliżającego się w naszą stronę wroga. Przy samym moście zorganizowaliśmy posterunek, który był ostatnią linią oporu.

Pierwszym zadaniem,  jakie dostałem od dowódcy, było wysłanie patrolu do kwatery głównej po moździerz. Miał on wzmocnić naszą linie obrony. Zdecydowałem, że pojedzie nasz jedyny patrol zmechanizowany nr 6. Po trudach drogi żołnierze odebrali moździerz, lecz w drodze powrotnej zostali ostrzelani przez wroga. Kierowca został ranny w nogę i nie mógł chodzić, natomiast pojazd został unieruchomiony. Poprosiłem dowódcę,  aby wysłał drużynę medyczną do rannego, natomiast jeden z naszych patroli wysłałem po moździerz.

W trakcie prowadzenia patroli na pozycji 30/16/1 zauważyliśmy Niemców przedzierających się przez łąki Ochoża. Natychmiast o tym fakcie zameldowałem do kwatery głównej. Następnie poczekaliśmy, aż dywersja będzie w zasięgu naszej broni i otworzyliśmy ogień! Po chwili, na odgłos rozlegających się strzałów, pojawili sięstrzelający w stronę wroga ułani na koniach. Niemcy zostali zmuszeni do odwrotu. Dostaliśmy rozkaz zorganizowania grupy pościgowej, aby deptać dywersji po piętach i aby czuli nasz oddech na plecach. Poinformowałem o miejscu i kontakcie ogniowym pozostałe patrole oraz rozkazałem, aby wzmogli  czujność w przydzielonych rejonach. Sam ze swoją grupą ruszyłem w pościg na zachód za wrogiem. Po pewnym czasie otrzymałem meldunek od patrolu nr 3, że zauważyli wroga na pozycji 29/16/3. Rozkazałem stałą obserwację. Następnie otrzymałem meldunek od tego samego patrolu, że najprawdopodobniej dywersja próbuje ich okrążyć. Z obawy o życie kolegów rozkazałem, aby się wycofali i spotkali z nami na pozycji 29/15/4. Po dotarciu w umówione miejsce połączyliśmy siły i razem zaczęliśmy patrolować okoliczny las. Na jednaj z leśnych dróg zauważyliśmy ślady zmierzające w stronę południową, stwierdziliśmy, że dywersja przeszła naszą linię obrony i zmierza w stronę mostu Prokop. Ruszyliśmy za nimi w pościg. Będąc 700 metrów od mostu usłyszeliśmy pierwsze strzały, więc przyspieszyliśmy tempo, biegliśmy tak szybko, ile sił w nogach. Zameldowałem do naszego dowództwa o ataku na most. W odpowiedzi otrzymałem jedno słowo: WALCZYĆ! Po dotarciu na miejsce, starcie ogniowe z wrogimi jednostkami już dobiegło końca. Czy most został zdobyty?A to już kwestia sporna.

Zimowe manewry bardzo się nam spodobały. Dowódca pochwalił nas za odpowiednie przygotowanie i dobrą organizację. Zamierzam z moją grupą kontynuować wojskowe szkolenie w ramach OTK (Obrony Terytorialnej Kraju) i wciągać w to, coraz więcej młodzieży.

Marcin Skrzypek

 

Podkategorie